W Chinach rośnie odporność na wszechobecny nadzór

Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedia
Udostępnij tę historię!
image_pdfimage_print
W Chinach pojawiła się nuta niezadowolenia obywateli i oporu wobec Wielkiego Brata. Nie tylko zostało złożone pozew przeciwko inwigilacji, ale ponad 100 milionów użytkowników mediów społecznościowych śledzi tę historię.

Ogromne protesty w Hongkongu przeciwko przejęciu Chin miały wpływ na obywateli kontynentalnych. To z kolei zaczyna wywierać presję społeczną na rząd Chin i na pewno spotka się z oporem rządu. ⁃ Edytor TN

Technologia rozpoznawania twarzy została wbudowana w Chinach, od lotnisk po hotele, strony handlu elektronicznego, a nawet toalety publiczne, ale profesor prawa miał dość, gdy poproszono go o zeskanowanie twarzy w parku safari.

Guo Bing pozwał park dzikich zwierząt do sądu, podnosząc temperaturę w rosnącej debacie na temat prywatności i nadużywania danych osobowych w coraz bardziej zdigitalizowanym społeczeństwie.

Rząd Chin udzielił wsparcia firmom, które opracowują rozpoznawanie twarzy i sztuczną inteligencję dla handlu i bezpieczeństwa, co jest częścią dążenia do zostania światowym liderem w dziedzinie zaawansowanych technologii.

Ankiety wykazały powszechną chęć rezygnacji z prywatności w zamian za bezpieczeństwo i wygodę, jakie może przynieść technologia.

Ale to się zmienia wraz z gromadzeniem danych biometrycznych, takich jak odciski palców i mocowania skanów twarzy.

Krajowe media wezwały pozew Guo przeciwko Hangzhou Safari Park we wschodnich Chinach, złożony w październiku, pierwszy tego rodzaju w kraju, a reakcja opinii publicznej ujawniła obawy, że technologia wyprzedza prawne gwarancje.

Wpisy online dotyczące tej sprawy na popularnej platformie Weibo uzyskały ponad 100 milionów wyświetleń, a wielu użytkowników wzywa do zakazu gromadzenia takich danych.

Ten sentyment wynika częściowo z gwałtownego nadużywania danych osobowych w Chinach, od jawnych oszustw finansowych po powszechne wyciekanie numerów telefonów komórkowych po operacje phishingowe.

Zająć się diabłem

W niedawnym artykule opublikowanym online, który wywołał szeroką dyskusję w Chinach, Lao Dongyan, profesor prawa na prestiżowym uniwersytecie Tsinghua w Pekinie, nazwał nadużycie danych dotyczących rozpoznawania twarzy „umową z diabłem”.

„Bezmyślna promocja technologii rozpoznawania twarzy otworzy pudełko Pandory. Cena, którą płacimy, będzie nie tylko naszą prywatnością, ale także bezpieczeństwem, do którego dążymy ”- napisał Lao.

Guo, profesor z Zhejiang Sci-Tech University w Hangzhou, powiedział w swojej cywilnej skardze, że gromadzenie danych takich jak skany twarzy, „w przypadku wycieku, nielegalnego dostarczenia lub nadużycia, z łatwością zagrozi bezpieczeństwu osobistemu i majątkowemu konsumentów”.

Termin rozprawy nie został jeszcze ogłoszony. Guo nie mógł zostać skomentowany.

Przeczytaj całą historię tutaj…

Dołącz do naszej listy e-mailowej!


awatara
2 Wątki komentarzy
0 Odpowiedzi na wątki
0 Świta
Najczęściej komentowany
Najciekawszy wątek komentarza
1 Autorzy komentarzy
Elle Autorzy ostatnich komentarzy
Zapisz się
Najnowszy najstarszy najbardziej głosowali
Powiadamiaj o
Elle
Gość
Elle

Ludność Chin śpi tak świadomie, jak ogromna większość Tysiąclecia, którą musimy znosić w Stanach Zjednoczonych. Whiney, śpiące dzieci, które cały czas płaczą i narzekają (niezbyt wąska mniejszość, która rozumie zagrożenie i stara się je zmienić - wy rockujecie). Tak, Chiny? Czekałeś, aż cały kraj zostanie nasycony rozpoznawaniem twarzy, zbieraniem danych biometrycznych, usuwaniem praw Diabła (nie że zacząłeś od jakichkolwiek praw) i TERAZ chcesz to zatrzymać? Rada? Obal swój rząd. Ssanie z wewnętrznymi diabłami jest do bani, ale jest to jedyna droga do nich. Diabeł zawsze, zawsze... Czytaj więcej "