Technokracja w Europie przekonuje, że obywatele nie powinni się wypowiadać

Wikipedia Commons
Udostępnij tę historię!
image_pdfimage_print
W obliczu populizmu i upadku demokracji Technokraci argumentują, że ludność nie powinna mieć nic do powiedzenia, ponieważ obawiają się, że ich zdolność do działania zostanie zamrożona. ⁃ Edytor TN

IM / HD: Jesteśmy dziś świadkami postępów ugrupowań nacjonalistycznych, ksenofobicznych i skrajnie prawicowych w kolejnych wyborach europejskich. Udało im się nawet wejść do rządu, na przykład we Włoszech. Co się dzieje?

Etienne Balibar (EB): Tendencja ta trwa od lat i ujawnia kryzys w obecnej formie budownictwa europejskiego, który prawdopodobnie jest nieodwracalny. Przenosi się z jednego kraju do drugiego, ale formuła jest taka sama: wpływ środków oszczędnościowych na biedne i klasy średnie, a także rozwój nierówności społecznych i terytorialnych są logicznym wynikiem tak zwanej wolnej i niezakłóconej konkurencji. Elementy te krystalizują się w złym samopoczuciu wywołanym przez technokratyczny rząd UE i jej państw członkowskich. Wspierają nacjonalizm, ksenofobię i nienawiść do demokracji.

Ale od czasu kryzysu greckiego i Brexitu stało się również jasne, że nie można opuścić UE ani wydalić państwa członkowskiego. Oczywiście niektóre siły polityczne wierzą w wyjście z Europy, ale żaden rząd nie może tego narzucić. Myślę, że sytuacja ulegnie dalszemu pogorszeniu, gdy zmierzamy do wzajemnej neutralizacji sił hegemonicznych w Europie z powodu braku alternatywnego projektu ze strony nowych jednostek, wschodzących grup lub ruchów politycznych. Konsekwencje tego rozwoju są nieprzewidywalne.

IM / HD: Czy zobaczymy starcie UE z Włochami, podobne do tego w 2015?

EB: Oświadczenia przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera są odkrywcze. Powiedział, że chce uniknąć błędów popełnionych w 2015. Ale do jakich błędów się odnosi? Czy mówi o treści, o umyślnym zniszczeniu gospodarki i społeczeństwa? Czy może on tylko mówi o formie, jaką przyjął, która nie przestrzegała procedur? Europejscy przywódcy wiedzą, że nie mogą okazać takiej samej otwartej pogardy dla wyboru dokonanego przez Włochów, z którym potraktowali wybór Greków. Ale wydaje mi się, że mówi to, że chcą uniknąć konfliktu z skrajnie prawicową, podczas gdy celowo dążyli do konfliktu z rządem lewicy.

Mówi mi, że chcą uniknąć konfliktu z skrajnie prawicową, podczas gdy celowo dążyli do tego z rządem lewicy.

IM / HD: Czy propozycje reformy Europy przedstawione przez francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona podczas jego przemówienia na Sorbonie czy plany przedstawione przez niemiecką kanclerz Angelę Merkel naprawdę uwzględniają pełny zasięg kryzysu, w którym przechodzi Europa?

EB: Jaki plan To zwykła dekoracja okna. Oczywiście ważne są wymiany kulturowe. Ale nie zajmie nam to daleko, jeśli tylko będziemy ponownie głosić wspólne przeznaczenie narodów europejskich. Sednem sprawy są struktury gospodarcze i finansowe UE. Banki zostały już skonsolidowane. Projekt przekształcenia europejskiego mechanizmu solidarnościowego w fundusz monetarny został zainspirowany przepisami MFW. Niemcy i Holandia nadal nie akceptują wspólnego budżetu bez gwarancji na przelewy.

Od czasu kryzysu 2008 ekonomiści wielokrotnie powtarzali, że jedna waluta nie może działać bez wspólnego budżetu. Ale Niemcy akceptują jedynie drobne korekty i prawdopodobne jest, że rząd francuski pójdzie w tym samym kierunku. To uszczelni suwerenność instytucji finansowych, zamiast ograniczać konkurencję między państwami europejskimi i producentami, a tym samym wzmocnić solidarność.

Przedstawiony tu projekt z pewnością nie próbuje oddzielić Europy od hierarchicznych stref ekonomicznych: atrakcyjnych stref dla kapitału zagranicznego, stref podwykonawstwa, stref zaopatrzenia w tanią siłę roboczą i stref wakacyjnych dla burżuazji i drobnomieszczaństwa. To, co dzieje się dzisiaj w Grecji, jest uderzające. Płace i emerytury załamały się, rosną rachunki bieżące, a przemysł turystyczny działa na pełnych obrotach. Konsekwencje środowiskowe i socjologiczne są przerażające.

IM / HDWystąpienie Macrona na Sorbonie wspomniało przynajmniej o potrzebie walki z powstaniem skrajnej prawicy. Czy nic w omawianym projekcie nie odnosi się do tego wymiaru?

EB: Szczerze mówiąc, wydaje mi się zadziwiające, że w Parlamencie Europejskim nie toczy się debata na temat kryzysu, który dotknął budownictwo europejskie. Być może byłaby to kakofonia, przemówienia z faszystowskimi skłonnościami wygłosiłyby siły populistyczne, z których część już jest u władzy lub ma zamiar wejść do rządu. Nie możemy jednak zignorować faktu, że kryzysem systemu jest także brak demokracji. Im głębsze się to stanie, tym bardziej technokraci będą argumentować, że populacja nie powinna mieć prawa głosu. Obawiają się, że ich zdolność do działania zostanie sparaliżowana.

Ale co są robią to? Zastanawiam się, kiedy nadejdzie czas na publiczne debaty na temat problemów Europy na szczeblu europejskim, a nie w małym komitecie Komisji lub szefów państw. Sytuacja jest z pewnością wystarczająco niepokojąca, aby w Parlamencie Europejskim odbyła się debata bez oczekiwania na wspólne porozumienie między Macron i Merkel w sprawie minimalnego programu.

Przeczytaj całą historię tutaj…

Zapisz się
Powiadamiaj o
gość
0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze