Technokracja w Chinach: pierwszy na świecie technate – część 1

Udostępnij tę historię!
W miarę jak coraz więcej dziennikarzy i badaczy bada technokrację, fala alarmu szybko rozprzestrzenia się na całym świecie. Jak twierdzi TN od 15 lat, Chiny są w pełni rozwiniętą technokracją, ukrywającą się za pułapkami komunizmu; ale to nie komunizm. To reportaż śledczy, który trzeba przeczytać. ⁃ Redaktor TN

Szybko przechodzimy do nowego systemu scentralizowanego, autorytarnego globalnego zarządzania. Ten system ma być technokracją i tak jest prawdziwie totalitarny.

Totalitaryzm to forma rządu, która próbuje zapewnić całkowitą kontrolę nad życiem swoich obywateli. Charakteryzuje się silną centralną władzą, która próbuje kontrolować i kierować wszystkimi aspektami życia jednostki poprzez przymus i represje. Nie pozwala na wolność jednostki. Tradycyjne instytucje i organizacje społeczne są zniechęcane i tłumione, co sprawia, że ​​ludzie chętniej łączą się w jeden zjednoczony ruch. Państwa totalitarne zazwyczaj dążą do określonego celu z wyłączeniem wszystkich innych, kierując wszystkie środki na jego osiągnięcie, bez względu na koszty.

Tym „specjalnym” celem jest zrównoważony rozwój, a żaden koszt, ani finansowy, ani humanitarny, nie jest zbyt duży, aby poradzić sobie z rzekomym „kryzysem klimatycznym”. W rzeczywistości zmiana klimatu jest po prostu pretekstem do zrównoważonego rozwoju i to dzięki globalnemu zaangażowaniu politycznemu w „Cele zrównoważonego rozwoju” (SDG) instalowana jest technokracja.

Społeczeństwo technokratyczne nazywa się Technate, a pierwszy na świecie Technate pojawił się w Chinach. W tej dwuczęściowej eksploracji przyjrzymy się, jak skonstruowano ten system, kto za nim stał i dlaczego technokracja jest teraz narzucana nam wszystkim.

Artykuły te pochodzą w dużej mierze z mojej publikacji z 2021 roku Pseudopandemia. Jest bezpłatny dla abonentów my blog.

GLOBALNE ZARZĄDZANIE TECHNOKRATYCZNE

Aby globalna technokracja mogła się rozwinąć, władza musi być centralnie kontrolowana na poziomie globalnym. Rządy, organizacje międzyrządowe i międzynarodowe korporacje współpracowały, tworząc tzw globalne partnerstwo publiczno-prywatne  (G3P) w tym celu.

Przez cały XX i XXI wiek sieć G20P dążyła do zbudowania globalnego zarządzania. Z kolei globalne zarządzanie umożliwia ogólnoświatową dystrybucję technokracji, którą rządy następnie przekształcają w zobowiązania polityki krajowej. Wiele elementów globalnego zarządzania technokratycznego zostało już ustanowionych.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zapewnia globalne zarządzanie zdrowiem publicznym; globalny dostęp do rozwoju technologicznego odbywa się poprzez Światowa Organizacja Własności Intelektualnej; Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) pracuje nad koordynacją polityk gospodarczych między państwami narodowymi, a światowy handel jest monitorowany i kontrolowany za pośrednictwem umów handlowych nadzorowanych przez Światową Organizację Handlu.

Podróż Ruta de la Plata w liczbach Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) koordynuje globalną politykę pieniężną i przepływ kapitału; kierunkiem edukacji, nauki, nauki i rozwoju kultury kieruje Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO) oraz zajęcie światowych dóbr wspólnych i „finansjalizacji” przyrody – poprzez spółki zajmujące się aktywami naturalnymi i inne mechanizmy — zbliża się do końca.

Cele Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) są centralnie kontrolowane przez globalne zarządzanie, głównie przez programy ONZ ds. Rozwoju i Ochrony Środowiska (UNDP i UNEP). Niezbędny globalny naukowy konsensus w sprawie zmian klimatu jest administrowana centralnie, a odpowiednie strumienie finansowania badań są przydzielane przez Międzyrządowy Zespół ONZ ds. Zmian Klimatu (IPCC).

Potężne jednostki, popychające projekt G3P do przodu, to kolektyw masowych zanieczyszczających, baronów rabusiów, grabieżców ziemi i czołowych światowych propagatorów wyzysku pracowników, manipulacji rynkiem, wymuszeń pieniężnych (lichwy) i ucisku. Tworzą coś, co w przeciwnym razie można by uznać za kartel przestępczy, ale tak się stało zielonkawyswoją reputację poprzez zaangażowanie w tzw. „zrównoważony rozwój”.

Często nazywana elitą, bardziej odpowiednim określeniem jest „klasa pasożytów”.

G3P udało się przekonać miliardy, że jest zaangażowana w zrównoważony, zerowy ekologizm i chce „uratować planetę”. W rzeczywistości jest zdeterminowany, aby wzmocnić globalne zarządzanie i narzucić ludzkości technokrację poprzez cele zrównoważonego rozwoju i powiązane Programy polityczne. Niezależnie od tego, co myślisz o przyczynach zmian klimatu lub poziomie ryzyka, jakie one stwarzają, cele zrównoważonego rozwoju tak nic, aby temu zaradzić i mają służyć nikomu i niczemu innemu niż G3P i jego interesom.

W celu rekwizycji, utowarowienia, audytu i ostatecznego podziału między sobą zasobów Ziemi, kapitaliści interesariuszy, w sercu G3P, również potrzebują kontroli technokratycznej. Kiedy ludzkość dowie się, co się stało, technokracja umożliwi G3P zamknięcie oporu poprzez dosłowną kontrolę populacji.

Każdy człowiek będzie indywidualnie monitorowany przez sieci sztucznej inteligencji (AI), które będą go karać lub nagradzać, w zależności od jego zachowania. Bioasekuracja i względy środowiskowe mają stanowić uzasadnienie dla tego zniewolenia.

Zupełnie jak szarlatan pseudonauka eugeniki, w co wydaje się wierzyć wielu „przywódców myśli” G3P, Technokracja była socjologia pewność swojego dnia. Podobnie jak eugenika, choć później zniknęła z publicznej świadomości, wciąż jest chciwie uprawiana przez podzieloną na sekcje hierarchię G3P.

TECHNOKRACJA

W 1911 roku opublikował prawdopodobnie pierwszy na świecie konsultant ds. zarządzania, Frederick Winslow Taylor Zasady zarządzania naukowego. Jego publikacja była zwieńczeniem tzw Epoka progresywna w Stanach Zjednoczonych.

Był to okres naznaczony politycznym aktywizmem amerykańskiej klasy średniej, która starała się głównie rozwiązać podstawowe problemy społeczne, jak je postrzegali, takie jak nadmierne uprzemysłowienie, imigracja i korupcja polityczna. Tak zwana „Tayloryzm”, zafiksowany na rychłym wyczerpaniu zasobów naturalnych i opowiadający się za skutecznymi „systemami zarządzania naukowego”, był w duchu epoki.

Taylor napisał:

W przeszłości człowiek był pierwszy; w przyszłości system musi być pierwszy. [. . .] Najlepsze zarządzanie to prawdziwa nauka, oparta na jasno określonych prawach, regułach i zasadach. [. . . ] Podstawowe zasady naukowego zarządzania mają zastosowanie do wszystkich rodzajów działalności ludzkiej, od naszych najprostszych indywidualnych działań po pracę naszych wielkich korporacji.

Tayloryzm opowiadał się za reformami efektywności opartymi na nauce w całym społeczeństwie. Sprawny system nie powinien być zarządzany przez polityków czy przywódców religijnych, ale przez „ekspertów”, takich jak inżynierowie, naukowcy, eksperci logistyczni, ekonomiści i inni naukowcy. Należy zawsze koncentrować się na wydajności systemowej i właściwym wykorzystaniu cennych zasobów, w tym siły roboczej.

Chociaż wpływ na idee Taylora miały m.in Darwinizm społeczny nie był eugenikiem. Jednak jego idee zostały przyjęte przez eugeników. To „pasowało” do ich wiary w ich niepodważalne prawo do rządzenia.

Tak jak mogli optymalizować i kontrolować populację ludzką, mogli zatrudniać odpowiednich ekspertów, aby systemy społeczno-ekonomiczne i przemysłowe były bardziej wydajne. Mogliby promować to jako działanie dla „dobra publicznego”, jednocześnie konsolidując własną władzę i zbierając większe żniwo finansowe z bardziej wydajnego społeczeństwa uprzemysłowionego.

Zasady zarządzania naukowego Taylora współgrały z teoriami ekonomisty i socjologa Thorsteina Veblana. Zaproponował, że działalność gospodarcza nie jest tylko funkcją podaży i popytu, użyteczności, wartości itd., ale raczej ewoluowała wraz ze społeczeństwem, a zatem była kształtowana przez wpływy psychologiczne, socjologiczne i antropologiczne.

Zarówno Taylor, jak i Veblan koncentrowali się na poprawie wydajności procesów przemysłowych i produkcyjnych. Uznali jednak również, że ich teorie można rozszerzyć na szerszy kontekst społeczny. To bardziej ekspansywne zastosowanie ich idei zwiodło klasę pasożytów.

Veblan słynnie mówił o „ostentacyjnej konsumpcji”, aby opisać, w jaki sposób zamożni demonstrowali swoją pozycję społeczną poprzez zdolność do angażowania się w zajęcia i kupowania przedmiotów, które były zasadniczo bezcelowe i marnotrawne. Ten „rzucający się w oczy wypoczynek” i „konsumpcja” spływały kaskadą w dół struktury klasowej, gdy ci, którzy aspirowali do zasygnalizowania własnego statusu, naśladowali bogatych.

Twierdził, że był to główny czynnik przyczyniający się do niedopuszczalnego marnotrawstwa zasobów i nieefektywności. Społeczeństwo konsumpcyjne ostatecznie wyprodukowało więcej towarów i usług, niż było potrzebne po prostu do zaspokojenia sztucznego popytu stworzonego na, jego zdaniem, możliwy do uniknięcia i niepotrzebny popyt społeczny.

Veblan stanowczo sprzeciwiał się temu nieefektywnemu wykorzystaniu zasobów, za które obwiniał „klasę biznesową” i finansistów. Doceniał ich wkład w erę przemysłową, ale czuł, że nie są już w stanie zarządzać nowoczesnym społeczeństwem przemysłowym.

Początkowo Veblan argumentował, że robotnicy muszą być zatem architektami niezbędnych zmian społecznych, które doprowadzą do reformy gospodarczej i przemysłowej. Póżniej w Inżynierowie i system cen przeniósł swoją uwagę z pracowników, jako motorów zmian, na technokratycznych inżynierów.

Zaapelował o gruntowną analizę instytucji, które utrzymywały stabilność społeczną. Uważał, że po zrozumieniu, osoby posiadające wiedzę technologiczną powinny zreformować instytucje, a tym samym zaprojektować społeczeństwo i poprawić wydajność. Veblan odniósł się do tych agentów zmiany społecznej jako do „sowiety techników”.

W 1919 Veblan był jednym z założycieli finansowanego przez Johna D. Rockefellera prywatnego uniwersytetu badawczego w Nowym Jorku, zwanego New School for Social Research. Doprowadziło to wkrótce do powstania tzw Sojusz techniczny gdy Veblan dołączył do małego zespołu naukowców i inżynierów, w szczególności Howarda Scotta, aby utworzyć raczkującą organizację technokratyczną.

Scottowi nie spodobał się opis rady techników sporządzony przez Veblanapodobno dzwoni „coś zarozumiałego”. Wyraźne skojarzenia z komunizmem prawdopodobnie nie były mile widziane przez a Perspektywa PR, a Scott czuł, że podważa to, co próbował osiągnąć ruchem technokracji.

Zaangażowanie Veblana w Sojusz Techniczny było stosunkowo krótkie, a niektórzy sugerowali, że jego wkład w technokrację był minimalny, uznając Scotta za wielkiego umysł, który za tym stoi. Niezależnie od stopnia osobistego zaangażowania Veblana w ruch, jego teorie społeczno-ekonomiczne przenikają technokrację.

W 1933 roku Sojusz Techniczny zreformował się po wymuszonej przerwie, spowodowanej ujawnieniem Scotta jako oszusta - sfałszował swoje kwalifikacje inżynierskie. Grupa zmieniła nazwę na Technocracy Inc.

Pomimo publicznego upokorzenia Scott był utalentowanym mówcą i pozostał rzecznikiem Technocracy Inc. Współpracował m.in. z M. Kingiem Hubbertem, który później zyskał światową sławę niejasne i generalnie nieprawdziwe Teoria „peak oil”.

Scott i Hubbert współpracowali przy pisaniu Kurs studiów Technocracy Inc by dawniej wprowadzić świat w technokrację. W tamtym czasie proponowana technokracja była technologicznie niemożliwa i brzmiała dość szalenie. Jednak dziś z pewnością jesteśmy bardziej zaznajomieni z tymi ideami.

Hubbert napisał:

Technokracja stwierdza, że ​​produkcja i dystrybucja obfitości fizycznego bogactwa na skalę kontynentalną do użytku wszystkich obywateli kontynentu może być osiągnięta jedynie przez kontynentalną kontrolę technologiczną, zarządzanie funkcjami, technate.

Technate, technokratyczne społeczeństwo, które początkowo miało obejmować kontynent północnoamerykański, byłoby zarządzane przez centralny organ planowania złożony z naukowców, inżynierów i innych odpowiednio wykwalifikowanych technokratów. Technokracja wymagałaby nowego systemu monetarnego opartego na obliczeniu całkowitego zużycia energii przez Technate. Ludziom przydzielono by równy udział w odpowiednich „certyfikatach energetycznych” (jako formie waluty) denominowanych w jednostkach energii (dżulach):

[Dochód] jest przyznawany społeczeństwu w postaci świadectw energetycznych. [. . .] Wydawane są indywidualnie każdemu dorosłemu z całej populacji. [. . .] Zapis czyjegoś dochodu i wskaźnika jego wydatków jest prowadzony przez Sekwencję Dystrybucji, [przewidywaną księgę transakcji]. [. . .], aby Sekwencja Dystrybucji mogła w dowolnym momencie w prosty sposób ustalić stan salda nieznanego klienta. [. . .] Świadectwa energetyczne zawierają również następujące dodatkowe informacje o osobie, której zostały wydane: czy nie rozpoczął jeszcze służby, czy obecnie pełni służbę, czy też jest na emeryturze [gdzie służba dla Technate jest wynagradzana świadectwami energetycznymi] [. . .] seks, [. . .] obszar geograficzny, w którym mieszka, oraz [. . .] praca, w której pracuje.

Przewidywano nowy system cen, w którym wszystkie towary i towary były wyceniane zgodnie z kosztem energetycznym ich produkcji. Zakupy dokonane za pomocą „certyfikatów energetycznych” byłyby następnie zgłaszane z powrotem do odpowiedniego działu technokratycznego centralnego komitetu planowania. Transakcje byłyby katalogowane i analizowane, co umożliwiłoby centralnym planistom precyzyjne obliczenie kroczącego bilansu energetycznego między produkcją a zużyciem energii dla całego Technate.

Aby ten system działał, wszystkie wydatki konsumentów na energię (w tym wszystkie codzienne transakcje) musiałyby być rejestrowane w czasie rzeczywistym; krajowy wykaz produkcji i zużycia energii netto musiałby być stale aktualizowany przez całą dobę; rejestr każdego towaru i produktu, który wymagał skrupulatnego prowadzenia, a każda osoba mieszkająca w Technate miała przydzielone osobiste konto energetyczne. Zostanie to zaktualizowane, aby rejestrować zużycie energii i osobisty bilans energetyczny netto.

Hubbert i Scott wyjaśnili, że aby technokracja działała, wymagana byłaby wszechobecna sieć nadzoru energetycznego. Wszyscy obywatele byliby indywidualnie identyfikowani w siatce, a każdy aspekt ich codziennego życia byłby monitorowany i kontrolowany przez technokratycznych centralnych planistów.

Technokracja to totalitarna forma opartego na inwigilacji, scentralizowanego autorytarnego zarządzania, które znosi suwerenność narodową i partie polityczne. Wolności i prawa zostają zastąpione obowiązkiem postępowania w interesie a dobro wspólne, zgodnie z definicją technokratów. Wszystkie decyzje dotyczące produkcji, alokacji zasobów, wszelkich innowacji technologicznych i działalności gospodarczej są kontrolowane przez technokrację ekspertów („sowiet techników” Veblana).

W 1938 w Magazyn Technocrat tom. 3 nr 4 (aby nadać jej technokratyczną specyfikację) technokracja została opisana jako:

Nauka inżynierii społecznej, naukowe działanie całego mechanizmu społecznego w celu produkcji i dystrybucji towarów i usług dla całej populacji.

Dla klasy pasożytów i ich partnerów interesariuszy G3P technokracja była pomysłem nie do odparcia. Technokracja potencjalnie umożliwia precyzyjną inżynierię społeczeństwa poprzez kontrolę zasobów i energii poprzez mechanizm połączonego, centralnie planowanego i monitorowanego systemu gospodarczego i monetarnego.

The Technocracy inc Study Course twierdzi:

Znaczenie tego, z punktu widzenia wiedzy o tym, co dzieje się w systemie społecznym i kontroli społecznej, można najlepiej docenić, gdy spojrzy się na cały system z perspektywy. Po pierwsze, jedna organizacja zarządza i obsługuje cały mechanizm społeczny. Ta sama organizacja nie tylko produkuje, ale także dystrybuuje wszystkie towary i usługi. Dlatego istnieje jednolity system prowadzenia dokumentacji dla całej operacji społecznej, a wszystkie rejestry produkcji i dystrybucji trafiają do jednej centrali.

Aby kontrolować wszystko, klasa pasożytów musiałaby szeptać do ucha kilku starannie dobranych technokratów. Nie byłoby już potrzeby korumpowania polityków ani organizowania międzynarodowego kryzysu. Podczas gdy w latach trzydziestych XX wieku Technate był niepraktyczną propozycją, wciąż był czymś, co inspirowało G1930P ​​i celem, do którego należało dążyć.

TECHNOKRATYCZNA MOŻLIWOŚĆ

Rozumiejąc, że rozwój technologiczny ostatecznie umożliwi realizację Technate, w 1970 roku prof. Zbigniew Brzeziński (1928 – 2017) napisał: Między dwoma wiekami: rola Ameryki w erze technetronic. W tym czasie był profesorem nauk politycznych na Uniwersytecie Columbia, gdzie Scott po raz pierwszy spotkał Hubberta w 1932 roku. Był już doradcą zarówno kampanii Kennedy'ego, jak i Johnsona, a później został doradcą ds. Bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Jimmy'ego Cartera ( 1977 – 1981).

Brzeziński wywarł znaczący wpływ na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych pod koniec XX wieku, znacznie wykraczając poza jego lata w administracji Cartera. Demokratyczny odpowiednik republikanina Henry'ego Kissingera był centrystą, a jego głęboka niechęć do Związku Radzieckiego często stawiała go po prawej stronie Kissingera w powiązanych kwestiach. Wspierał wojnę w Wietnamie i odegrał kluczową rolę w „Operacji Cyklon”." w którym Stany Zjednoczone uzbrajały się, szkoliły i wyposażały Islamscy ekstremiści w Afganistanie.

Był członkiem wielu think tanków zajmujących się polityką, w tym Council on Foreign Relations, The Centre for Strategic & International Studies, Le Cercle i był stałym uczestnikiem corocznego wieczoru klasy pasożytów, konferencji Bilderbergów. W 1973 roku wraz z Davidem Rockefellerem założył think tank Komisji Trójstronnej ds. Polityki. Brzeziński był w dużym stopniu częścią tzw Głębokie środowisko państwowe i G3P.

Między dwoma wiekami jest analizą geopolityczną i praktycznym zestawem zaleceń politycznych, zrodzonych z poglądu Brzezińskiego, że technologia cyfrowa zmieni społeczeństwo, kulturę, politykę i globalną równowagę sił politycznych. Zapewnia nam również jasny obraz sposobu myślenia klasy pasożytów.

Brzeziński nie odniósł się bezpośrednio do technokracji, być może obawiając się jej raczej pobieżnej reputacji po hańbie Scotta. Jednak opisał to szczegółowo w całej książce:

Adaptacja technologiczna wiązałaby się z przekształceniem biurokratycznej partii dogmatycznej w partię technokratów. Główny nacisk zostanie położony na wiedzę naukową, wydajność i dyscyplinę. [. . .] partia składałaby się z ekspertów naukowych, przeszkolonych w zakresie najnowszych technik, zdolnych polegać na cybernetyce i komputerach do kontroli społecznej.

Teoretyzował na temat, jak to nazwał, „epoki technetronicznej” i przedstawił wizję najbliższej przyszłości z perspektywy lat 1970-tych. Brzeziński przewidział to Wiek powstałby w wyniku rewolucji technetronicznej. Byłaby to „trzecia rewolucja” po rewolucji przemysłowej. Klaus Schwab, założyciel Światowego Forum Ekonomicznego, nazwał to później Czwarta rewolucja przemysłowa.

Brzeziński napisał:

Społeczeństwo postindustrialne staje się społeczeństwem „technetronicznym”: społeczeństwem ukształtowanym kulturowo, psychologicznie, społecznie i ekonomicznie przez wpływ technologii i elektroniki – szczególnie w dziedzinie komputerów i komunikacji.

Następnie opisał, jak według niego wyglądałoby życie zwykłych mężczyzn, kobiet i ich rodzin w epoce technetronicznej. Przepowiedział, jak kontrola polityczna i przemysłowa zostanie zastąpiona mechanizmami kontroli psychologicznej, takimi jak kult jednostki, kierujący nas ku zmianie zachowań. Nasze życie byłoby zarządzane przez moc obliczeniową i, w dzisiejszym żargonie, kierowane przez naukę:

Zarówno rosnąca zdolność do błyskawicznego obliczania najbardziej złożonych interakcji, jak i rosnąca dostępność biochemicznych środków kontroli człowieka zwiększają potencjalny zakres świadomie obranego kierunku. [. . .] Masy są organizowane w społeczeństwie przemysłowym przez związki zawodowe i partie polityczne i jednoczone przez stosunkowo proste i nieco ideologiczne programy. [. . .] W społeczeństwie technetronicznym trendem wydaje się być agregowanie indywidualnego wsparcia milionów niezorganizowanych obywateli, którzy łatwo znajdują się w zasięgu magnetycznych i atrakcyjnych osobowości, oraz efektywnego wykorzystywania najnowszych technik komunikacyjnych do manipulowania emocjami i kontrolowania rozumu.

Wyjaśnił również, w jaki sposób technologia umożliwiłaby szeroko zakrojoną modyfikację zachowań i manipulację populacją. Przewidział (zasugerował), w jaki sposób można to uzbroić:

Możliwe – i kuszące – może być wykorzystanie do strategicznych celów politycznych owoców badań nad mózgiem i ludzkim zachowaniem. [. . .] można by opracować system, który poważnie osłabiłby wydajność mózgu bardzo dużych populacji w wybranych regionach przez dłuższy czas.

Zbigniew Brzeziński pisał z entuzjazmem, pod cienką jak papier ostrożnością, o tym, jak „globalna elita naukowa” może nie tylko wykorzystywać skrajną, wszechobecną propagandę, ekonomiczną i polityczną manipulację, by wyznaczać kierunek rozwoju społeczeństwa, ale także wykorzystywać technologię i nauk behawioralnych, aby genetycznie zmieniać i prać mózgi populacji.

Opisując formę tego społeczeństwa i potencjał kontroli technokratycznej, pisał:

Takie społeczeństwo byłoby zdominowane przez elitę, której roszczenia do władzy politycznej opierałyby się na rzekomo wyższej wiedzy naukowej. Nieskrępowana ograniczeniami tradycyjnych wartości liberalnych, ta elita nie wahałaby się przed osiągnięciem swoich celów politycznych przy użyciu najnowszych nowoczesnych technik wpływania na zachowanie publiczne i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą obserwacją i kontrolą.

Twierdził, że opisana przez niego „Era Technetronic” jest nieunikniona. Dlatego twierdził, że przyszłość Stanów Zjednoczonych (i planety) musi być planowana centralnie. Ci planiści ostatecznie zastąpiliby „prawnika jako kluczowego społecznego prawodawcę i manipulatora”.

Jak to często bywa wymówką, ostrzegającą, że inni - miał na myśli Związek Radziecki - nie zawahają się wejść na tę ciemną ścieżkę inżynierii społecznej, dlatego też wymagało to pilnej potrzeby, aby amerykańscy stratedzy geopolityczni najpierw rozwinęli tę sieć planistów (technokrację) . Można by tego dokonać poprzez połączenie rządu ze środowiskiem akademickim i prywatnymi korporacjami (G3P).

Stwierdził, że partie polityczne staną się coraz bardziej nieistotne, zastąpione strukturami regionalnymi realizującymi „interesy miejskie, zawodowe i inne”. Można je wykorzystać do „ukierunkowania działań politycznych”. Rozumiał potencjał tego zlokalizowanego, technokratycznego systemu administracyjnego:

W epoce technetronicznej większa dostępność środków pozwala na określenie bardziej osiągalnych celów, tworząc w ten sposób mniej doktrynerską i bardziej efektywną relację między „tym, co jest” a „tym, co powinno być”.

Zasugerował również redefinicję wolności. Wolność zostałaby osiągnięta poprzez centralnie planowane publiczne zaangażowanie na rzecz równości społecznej i ekonomicznej. Tak zdefiniowane przez technokratów „dobro publiczne”.

Pozytywny potencjał trzeciej rewolucji amerykańskiej tkwi w jej obietnicy połączenia wolności z równością.

Brzeziński uznał, że nie da się narzucić świata rząd bezpośrednio. Raczej powinien być budowany stopniowo poprzez system globalny zarządzanie składa się z traktatów, umów dwustronnych i organizacji międzyrządowych:

Chociaż cel, jakim jest ukształtowanie wspólnoty krajów rozwiniętych, jest mniej ambitny niż cel rządu światowego, jest bardziej osiągalny. [. . .] To [globalne zarządzanie] próbuje stworzyć nowe ramy dla spraw międzynarodowych nie przez wykorzystywanie tych podziałów [między państwami narodowymi], ale raczej przez dążenie do zachowania i stworzenia możliwości pojednania.

Jednym z „otwarć”, które go szczególnie interesowały, były Chiny. Napięcia między Rosją a Chinami nadal rosły i, jak napisał Brzeziński Między dwoma wiekami, przelali się na konflikt graniczny. Widział, że rozłam chińsko-sowiecki stworzył okazję do ukształtowania modernizacji Chin:

W Chinach konflikt chińsko-sowiecki już przyspieszył nieuniknioną sinifikację chińskiego komunizmu. Konflikt ten zrujnował uniwersalną perspektywę rewolucji i – co może nawet ważniejsze – oderwał chińską modernizację od jej przywiązania do modelu sowieckiego. Cokolwiek zatem wydarzy się na krótką metę, w nadchodzących latach chiński rozwój będzie prawdopodobnie w coraz większym stopniu dzielić się doświadczeniami innych narodów w procesie modernizacji. Może to zarówno osłabić ideologiczną wytrwałość reżimu, jak i doprowadzić do bardziej eklektycznych eksperymentów w kształtowaniu chińskiej drogi do nowoczesności.

Te idee tkwiły mocno w umyśle Brzezińskiego, kiedy on i zaangażowany eugenik David Rockefeller, którego rodzina finansowała technokratyczne inicjatywy przez ponad 50 lat, po raz pierwszy zwołali Komisja Trójstronna. W końcu dołączyli do nich inni tak zwani „liderzy myśli”, tacy jak ekspert kontroli populacji Henry Kissinger, ekolog z Klubu Rzymskiego Gro Harlem Brundtland, prezydenci USA, tacy jak Bill Clinton, oraz przewodniczący Rady Stosunków Zagranicznych Richard Haass, który niedawno napisał: Porządek Świata 2.0.

BUDOWA TECHNATU W CHINACH

„Wielki skok naprzód” Mao Zedonga spowodował, że 40 milionów ludzi zostało zbrukanych i zagłodzonych na śmierć w ciągu zaledwie trzech przerażających lat (1959 – 1961). Apologeci twierdzą, że to wszystko było straszną pomyłką, ale nic w tym rodzaju.

Mając pewność, że zapasy żywności się kończą, w 1958 roku Mao powiedział, że „równomierna dystrybucja zasobów zrujnuje tylko Wielki Skok Naprzód”, a później w tym samym roku:

Kiedy nie ma co jeść, ludzie umierają z głodu. Lepiej pozwolić umrzeć połowie ludzi, aby inni mogli się nasycić.

W swoim zapale do stworzyć komunistyczną utopię, Mao przewodził systemowi, który przejmował żywność od głodujących milionów i eksportował ją, aby sfinansować swoje reformy polityczne i determinację do szybkiego uprzemysłowienia gospodarki. To nie był błąd ani niefortunne przeoczenie. Podczas gdy wielu było tak przerażonych, że składali fałszywe raporty o nadwyżkach, które nie istniały, jasne jest, że kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) dokładnie wiedziało, jakie są koszty ludzkie. Po prostu ich to nie obchodziło.

 

Ani David Rockefeller, o czym świadczy jego artykuł z 1973 r. dla The New York Times. On i jego delegacja imperium bankowego Chase Group odwiedzili maoistyczne Chiny. W swojej relacji z podróży Rockefeller odrzucił masowe morderstwo milionów jako „cokolwiek”. Był to produkt ludobójstwa, którym interesował się Rockefeller:

Od razu robi wrażenie poczucie harmonii narodowej. [. . .] Istnieje bardzo prawdziwe i wszechobecne oddanie Przewodniczącemu Mao i maoistowskim zasadom. Bez względu na cenę rewolucji chińskiej oczywiście udało się jej nie tylko stworzyć bardziej wydajną administrację, ale także ją wspierać. [. . .] wspólnota celu.

Trójstronny Rockefeller widział okazję, jaką chińska dyktatura stworzyła klasie pasożytów. W pełnej zgodzie z Brzezińskim pisał:

Zbyt często ukrywano prawdziwe znaczenie i potencjał naszych nowych stosunków z Chinami. [. . .] W rzeczywistości, oczywiście, doświadczamy znacznie bardziej fundamentalnego zjawiska. [. . .] Chińczycy ze swojej strony stoją w obliczu zmiany ukierunkowania głównie do wewnątrz. [. . .] My ze swojej strony musimy sobie uświadomić, że w dużej mierze zignorowaliśmy kraj, w którym mieszka jedna czwarta światowej populacji.

„My”, o których mówił Rockefeller, nie było my. Miał na myśli G3P i jego kolegów „kapitalistów interesariuszy” i trójstronników.

Totalitarny porządek w Chinach wywarł na nim wrażenie, tak jak miał nadzieję. Nie był pierwszym trilateralistą, który dostrzegł technokratyczne możliwości w Chinach. Sama skala rynku była kuszącą perspektywą, a obietnica „Ery Technetronic” wzbudziła prawdziwy potencjał do zbudowania pierwszego na świecie Technate.

Całkowicie pomijając przerażającą utratę ludzkiego życia, Rockefeller napisał:

Eksperyment społeczny w Chinach pod przywództwem przewodniczącego Mao jest jednym z najważniejszych i najbardziej udanych w historii ludzkości. Jak szeroko otwierają się Chiny i jak świat reaguje na innowacje społeczne. [. . .] z pewnością wywrze głęboki wpływ na przyszłość wielu narodów.

Zadaniem G3P było rozbicie rynku chińskiego przy jednoczesnym wspieraniu trwających rządów totalitarnych. Chiny potrzebowałyby pomocy w rozwoju gospodarczym i wsparcia technicznego w celu zbudowania infrastruktury technologicznej niezbędnej do działania technokracji. Proces ten już się rozpoczął, ale z Rockefellerem, Brzezińskim, Kissingerem i innymi zaangażowanymi w sprawę, cel zbudowania Technate był mocno na celowniku Komisji Trójstronnej.

Trilateraliści postanowili pomóc Chinom w rozwoju zarówno gospodarczym, jak i technologicznym, zachowując jednocześnie ostrożność, aby nie wywierać zbytniego nacisku na reformy polityczne. Totalitaryzm był systemem, który popierali i chcieli wykorzystać. W ich 1978 r Referat nr 15 o stosunkach Wschód-Zachód zasugerowali:

Zapewnienie Chinom korzystnych warunków w stosunkach gospodarczych jest zdecydowanie w interesie politycznym Zachodu. Wydaje się, że istnieją wystarczające sposoby pomocy Chinom w akceptowalnych formach zaawansowaną technologią cywilną.

W tym samym artykule trilateraliści ogłosili, że nie są całkowicie przeciwni pomaganiu Chinom w modernizacji ich potencjału wojskowego, chociaż podkreślali, że powinno to służyć wyłącznie celom obronnym.

Zgodzili się, że nowoczesne, zmilitaryzowane Chiny mogą zwrócić się w stronę ekspansjonizmu i dążyć do odzyskania terytoriów, które historycznie uważały za swoje, w szczególności Tajwanu. Uznali, że było to rozsądne ryzyko.

Grali w wielką grę. Życie ludzkie nie miało znaczenia.

W części 2 przyjrzymy się, jak zabrali się do budowy pierwszego na świecie Technate w Chinach.

Przeczytaj całą historię tutaj…

O wydawcy

Patrick Wood
Patrick Wood jest wiodącym i krytycznym ekspertem w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, zielonej gospodarki, agendy 21, 2030 i historycznej technokracji. Jest autorem Technocracy Rising: The Trojan Horse of Global Transformation (2015) i współautorem Trilaterals Over Washington, Volumes I i II (1978–1980) wraz z nieżyjącym Antonim C. Suttonem.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

4 Komentarze
Starsze
Najnowszy Najczęściej zagłosowano
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

[…] Źródło: Technocracy In China: The World's First Technate – Part 1 […]

profesor Dickens

Jak powiedziano o ludziach takich jak Brzeziński, „ich karą jest jego twarz”; wystarczy spojrzeć na złowrogie, puste spojrzenie na jego nieludzkim obrazie.

I pomyśleć: ten nikczemny człowiek jest teraz dosłownie w piekle, na zawsze. Smutny.

Samit

Rzecz w tym, że prawdopodobnie jest wystarczająco bystry, by dostrzec różnicę między rzeczami istotnymi a rzeczami impertynenckimi. Został wyszkolony, aby robić to, co popycha jego program do przodu. Jesteś wyszkolony, aby myśleć o tym, jaka będzie jego kara, lub rzekomo „jest”.

To szeroka przepaść i to jest właśnie powód, dla którego TACY „ludzie” mają resztę z nas za krótkie włosy. „Oni” skupiają się na wykonaniu zadania, ty skupiasz się na nich.

Ostatnio edytowane 1 miesiąc temu przez Samit
Elle

Twój komentarz przypomina mi fotografa mody, Avedona, który podczas swojej kariery w modzie i portrecie przyglądał się tysiącom twarzy. Jego oświadczenie?

„W wieku 40 lat każdy ma taką twarz, na jaką zasługuje”. (parafrazując)

Ostatnio edytowane 1 miesiąc temu przez Elle