To scjentyzm, a nie nauka, napędza technokrację i transhumanizm

Udostępnij tę historię!
Technokracja jest tak dla struktury społeczeństwa i gospodarki, jak transhumanizm dla ludzi, którzy tam mieszkają. Wspólną płaszczyzną między technokracją a transhumanizmem jest scjentyzm, czyli kult nauki. Scjentyzm zastępuje Boga i tworzy własne kapłaństwo, aby administrować swoją pseudonauką społeczeństwu, jednocześnie miażdżąc wszystkie przeciwstawne narracje. ⁃ Edytor TN

HISTORIA W SKRÓCIE

> Gdy technokracja i transhumanizm wysunęły się na pierwszy plan, przyniosły ze sobą własną formę nauki — „scjentyzm” — która jest zasadniczo religią nauki. Innymi słowy jest to wiara nawet w przypadku braku dowodów lub w obliczu przeciwnych dowodów, a to jest bardzo poważny problem

> Najwyraźniejszy problem z napomnieniem, aby „uwierzyć nauce” polega na tym, że eksperci działający w dobrej wierze znajdują się po wszystkich stronach każdego pytania empirycznego

> Kapłaństwo naukowe nie toleruje nowych idei, podczas gdy jednocześnie wyszukiwarki i cyfryzacja literatury naukowej podkopały ich autorytet jako strażników wiedzy

> W obecnej chwili wygląda na to, że strażnicy naukowego kapłaństwa nie mają zamiaru otwierać drzwi dla osób z zewnątrz i niezależnych myślicieli. Jeśli już, to próbują znacznie zwiększyć kontrolę nad informacjami, które wolno nam widzieć i udostępniać, nawet do tego stopnia, że ​​proponują utworzenie rad certyfikujących, aby lekarze policyjni mogli udostępniać opinie medyczne

> Pomysł, że grupa ludzi może być jedynymi arbitrami „prawdy”, jest irracjonalny. Indywidualne uprzedzenia zawsze się wkradają, a im większy wpływ takiej grupy, tym bardziej zakorzenione i dogmatyczne będą te uprzedzenia, aż system zostanie zepsuty do rdzenia. Można argumentować, że dogmatyczna wiara w nieistniejące naukowe konsensusy jest powodem, dla którego jesteśmy tam, gdzie jesteśmy dzisiaj

Nauka od dawna uważana jest za bastion logiki i rozumu. Naukowcy nie wyciągają wniosków na podstawie emocji, uczuć czy czystej wiary. Chodzi o zbudowanie zbioru powtarzalnych dowodów. Cóż, tak było kiedyś, ale kiedy technokracja i transhumanizm wysunęły się na pierwszy plan, przyniosła ze sobą własną formę nauki — „scjentyzm” — która jest zasadniczo religią nauki. Sheldon Richman z The Libertarian Institute pisze:1

„Popularnym dziś hasłem jest „Uwierz w naukę”. Jest często używany jako broń przeciwko ludziom, którzy nie odrzucają nauki z zasady, ale raczej jedną lub inną wybitną propozycję naukową, czy chodzi o szczepionkę COVID-19, zmianę klimatu… by wymienić kilka…

Najwyraźniejszy problem z napomnieniem, by „wierzyć w naukę” polega na tym, że… dobrze wykwalifikowani naukowcy – to znaczy eksperci działający w dobrej wierze – znajdują się po obu (lub wszystkich) stronach danego empirycznego pytania… Co więcej, nikt, nawet naukowcy , są odporne na myślenie grupowe i stronniczość potwierdzania…

Podobno, zgodnie z wierzącym modelem nauki, prawda schodzi ze świeckiej Góry Synaj (Mount Science?) dzięki zespołowi namaszczonych naukowców, a tych deklaracji nie można kwestionować. Dysydentów można zignorować, ponieważ są poza wybranymi. Jak wybrani osiągnęli swoją wzniosłą pozycję? Często, ale nie zawsze, odbywało się to poprzez proces polityczny…

Ale to nie jest nauka; to religia, a przynajmniej jest to stereotyp religii, któremu „wierzący w naukę” przeciwstawiają się w imię oświecenia. To, co daje, to dogmat iw efekcie oskarżenia o herezję. W prawdziwej nauce nie ma wybrańców ani Mount Science.

Prawdziwa nauka to brutalny proces stawiania hipotez, publicznego testowania, prób replikacji, tworzenia teorii, sprzeciwu i obalenia, obalania (być może), poprawiania (być może) i potwierdzania (być może). To niekończący się proces, bo oczywiście musi być…

Instytucjonalne prawo do deklarowania spraw rozstrzyganych w drodze konsensusu otwiera drzwi do wszelkiego rodzaju psot, które naruszają ducha nauki i potencjalnie szkodzą społeczeństwu finansowo i w inny sposób”.

Technocracy News również dodał komentarz2 do artykułu Richmana, w którym zauważa, że ​​„Scjentyzm leży u podstaw obu” technokracja i transhumanizm, wskazując, że rewolucja prowadzona przeciwko światu ma charakter religijny”.

To, czy wojna przeciwko ludzkości jest naprawdę oparta na religii, czy nie, jest przedmiotem dyskusji i interpretacji. Ale jasne jest, że coś zmieniło naukę z jej konwencjonalnej podstawy w coś, co bardzo przypomina wiarę religijną. Innymi słowy, jest to wiara nawet w przypadku braku dowodów lub w obliczu przeciwnych dowodów, a to jest bardzo poważny problem.

Naukowe strzeżenie bram jako kapłaństwo

W „Przeciw naukowemu odstawieniu bram”3 opublikowany w majowym wydaniu magazynu Reason dr Jeffrey Singer twierdzi, że „nauka powinna być zawodem, a nie kapłaństwem”. Rzeczywiście, ale to w zasadzie to, czym się stało. Singer zaczyna od przeglądu wczesnego odkrycia hydroksychlorochiny jako leku przeciwko COVID-2022 i późniejszej demonizacji każdego, kto poparł jej stosowanie poza wskazaniami.

Następnie przechodzi do omówienia nietolerancji kapłaństwa naukowego wobec nowych idei, podczas gdy jednocześnie „wyszukiwarki i cyfryzacja literatury naukowej na zawsze podkopały ich autorytet jako strażników wiedzy”. On pisze:4

„Większość ludzi oczywiście preferuje ekspertów, zwłaszcza jeśli chodzi o opiekę zdrowotną… Ale problem pojawia się, gdy niektórzy z tych ekspertów wywierają nadmierny wpływ na opinie innych ekspertów i tym samym ustanawiają ortodoksję narzucaną przez kapłaństwo. Jeśli ktokolwiek, ekspert lub nie, kwestionuje ortodoksję, popełnia herezję. Rezultatem jest myślenie grupowe, które podkopuje proces naukowy.

Pandemia COVID-19 dostarczyła wielu przykładów. Na przykład większość naukowców medycznych bezkrytycznie akceptowała wypowiedzi epidemiologiczne lekarzy rządowych, którzy nie byli epidemiologami. Jednocześnie zlekceważyli epidemiologów jako „skrzyżowanych”, gdy ci specjaliści odważyli się kwestionować konwencjonalną mądrość…

Szacunek dla stanowisk popieranych przez rząd jest prawdopodobnie związany z finansowaniem … Prezydent Dwight Eisenhower … ostrzegł, że „powinniśmy być wyczuleni na … niebezpieczeństwo, że polityka publiczna sama może zostać uwięziona przez elitę naukowo-technologiczną”. Dziś mamy do czynienia z obydwoma problemami…

Łatwo zrozumieć, dlaczego kapłaństwo naukowe postrzega demokratyzację poglądów zdrowotnych jako zagrożenie dla jego autorytetu i wpływu. W odpowiedzi eksperci medyczni zwykle wymachują flagą wiarygodności: jeśli nie masz doktora medycyny lub innego odpowiedniego zaawansowanego stopnia, sugerują, że powinieneś się zamknąć i robić, co ci każą.

Ale referencje nie zawsze są dowodem kompetencji, a poleganie na nich może prowadzić do automatycznego odrzucenia cennych spostrzeżeń… Scott Atlas, były szef neuroradiologii w Stanford Medical School, opublikował i krytycznie zrecenzował setki medycznych artykułów naukowych. Jest członkiem Komitetu Nominacyjnego do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii.

Jednak kiedy Atlas komentował kwestie związane z COVID-19, duchowieństwo i jego świta dziennikarska wyszydzały go, ponieważ „nie jest ekspertem od chorób zakaźnych” – tak jakby 30-letnia kariera w medycynie akademickiej nie zapewniała wystarczającego tła, aby zrozumieć i przeanalizować zdrowie publiczne dane. Czemu? Ponieważ ten lekarz miał czelność sprzeciwiać się publicznej placówce zdrowia”.

Potrzeba ponownej oceny dogmatycznego myślenia

Singer omawia kilka innych przykładów rzetelnych ekspertów, którzy zostali wrzuceni pod przysłowiowy autobus przez kapłaństwo medyczne w latach pandemii COVID, i podkreśla przypadki, w których możemy teraz, raczej przekonująco, udowodnić, że urzędnicy zdrowia publicznego wykonali złe telefony.

W kilku badaniach stwierdzono, że blokady nie miały korzystnego wpływu na przykład na wskaźniki infekcji i zgonów z powodu COVID, jednocześnie nieproporcjonalnie szkodząc młodym i biednym. Jednak nikt publicznie nie przyznał, że ta strategia była niemądra, którą należy trwale porzucić i nigdy nie powtarzać.

Wiele badań wykazało również, że naturalna odporność jest lepsza niż szczepionka COVID, jednak nie wprowadzono żadnych zmian w oficjalnym zaleceniu wstrzykiwania każdemu, niezależnie od tego, czy COVID wyzdrowiał, czy nie.

„Tak jak urzędnicy ds. zdrowia publicznego muszą porzucić strategię„ zerowego COVID ”i zaakceptować, że wirus będzie endemiczny, duchowieństwo naukowe musi dostosować się do świata, w którym specjalistyczna wiedza została zdemokratyzowana” Piosenkarz pisze.5

„Aby wiedza naukowa mogła się rozwijać, naukowcy muszą zbliżyć się do osób bez uprawnień. Nie mogą od razu odrzucać świeckich hipotez lub obserwacji. Muszą walczyć ze zrozumiałym pragnieniem uniknięcia jakiejkolwiek hipotezy, która mogłaby zdenerwować biurokratów zajmujących się zdrowiem, którzy kontrolują miliardy dolarów grantów badawczych.

Zawsze warto kwestionować i ponownie oceniać długo utrzymywane przesłanki i dogmaty. Osoby spoza danej dziedziny mogą zapewnić cenne perspektywy, które mogą zostać pominięte przez osoby z tej dziedziny”.

Wysiłek dla lekarzy kagańców trwa nadal

Obecnie wygląda na to, że strażnicy naukowego kapłaństwa nie mają zamiaru otwierać drzwi dla osób z zewnątrz i niezależnych myślicieli.

Jeśli już, to próbują znacznie zwiększyć swoją kontrolę nad informacjami, które wolno nam oglądać i udostępniać, nawet do tego stopnia, że ​​proponują utworzenie prywatnych medycznych rad certyfikujących, aby policyjni lekarze mogli udostępniać opinie medyczne online i gdzie indziej. W artykule z 31 maja 2022 r. w Substack, niezależny dziennikarz medyczny Paul Thacker pisze:6

„To oczywiście jest śmieszne. Mamy mnóstwo dowodów na to, że komisje lekarskie nie są w stanie regulować zachowań lekarzy po prostu patrząc na historię skandali narkotykowych w Ameryce, z których żaden nie mógłby się wydarzyć bez współudziału skorumpowanych lekarzy – niewielu z nich, jeśli w ogóle, zostało później usankcjonowanych przez własne zawód.

Czy ktoś zauważył, że komisja lekarska ściga doktora Ralpha Snydermana z Duke University za pomoc w programie opioidowym Sacklerów i pomoc w rozpowszechnianiu dezinformacji, że te wysoce uzależniające leki NIE są… bardzo uzależniające?

Oczywiście nie. Snyderman przekształcił Duke University w trzecią najbardziej prestiżową szkołę medyczną w Stanach Zjednoczonych. Pomimo rozpowszechniania dezinformacji o opioidach, które zabiły dziesiątki tysięcy Amerykanów, jest oczywiście świetnym lekarzem…

Co dziwne, jednym z najbardziej płodnych tweeterów na temat szczepionek COVID-19 jest dr Peter Hotez z Baylor University. I chociaż Hotez rozpowszechniał dezinformację na temat szczepionek – w jednym przykładzie stwierdzał, że nakaz szczepień nigdy się nie wydarzy i był tylko gwizdkiem dla psów przez grupy antyszczepionkowe – nie oczekuj, że jakakolwiek stanowa komisja lekarska będzie go ścigać.

Rzeczywistość jest taka, że ​​podczas pandemii zawód medyczny stał się cheerleaderem na rzecz szczepionek, a nie sceptykami. Kiedy więc kilku lekarzy medycyny napisze esej w NEJM, w którym mówi, że musimy skonfrontować się z dezinformacją dotyczącą szczepionek COVID-19, automatycznie wiesz, że nie mają na myśli kogoś takiego jak Hotez, który zamieścił na Twitterze dezinformację o szczepionkach, ale który również religijnie promował szczepionki przeciw COVID-19. ”

Thacker szczegółowo opisuje historię doktora Edwarda Michny, który dużą część swojej kariery spędził na promowaniu i obronie stosowania opioidów w kilku różnych firmach farmaceutycznych. Przeprowadził również kilka prób bólu z użyciem opioidów i pomimo otrzymania wielu dziesiątek tysięcy dolarów od producentów opioidów, nie ujawnił tych sprzecznych interesów.

„W nadchodzących miesiącach zostaną opublikowane dokumenty, które dodatkowo wyjaśnią, co zrobili producenci opioidów. Ale nic… NIC nie stanie się doktorowi Edwardowi Michnie za obronę tych firm.” pisze Thacker.7 „Dlatego nikt nie powinien wierzyć… idei, że lekarze mogą regulować lekarzy. Lekarze musieli to robić od zawsze i ciągle zawodzą”.

Bez wolnego dyskursu nauka umiera

Wydaje się, że morał wszystkich tych historii jest taki, że bez wolnego dyskursu nauka nie może się rozwijać, a kłamstwa są trudniejsze do usunięcia. Wolność słowa jest wymogiem każdego dobrze funkcjonującego systemu, niezależnie od tego, czy mówimy o polityce, medycynie, nauce, czy o czymkolwiek innym.

Pomysł, że grupa ludzi, bez względu na to, jak mają dobre intencje, może być jedynymi arbitrami „prawdy”, jest na pierwszy rzut oka irracjonalny, ponieważ kto z nas może twierdzić, że wie wszystko, co można wiedzieć? Indywidualne uprzedzenia zawsze się wkradają, a im większy wpływ takiej grupy, tym bardziej zakorzenione i dogmatyczne będą te uprzedzenia, aż system zostanie zepsuty do rdzenia.

Można argumentować, że dogmatyczna wiara w nieistniejące naukowe konsensusy jest powodem, dla którego jesteśmy tam, gdzie jesteśmy dzisiaj. Strażnicy naukowego kapłaństwa już pozwolili, by nauka została zepsuta do tego stopnia, że ​​jest ledwo rozpoznawalna. Odpowiedź brzmi zatem nie więcej tego samego, ale mniej. Potrzebujemy mniej cenzury i bardziej otwartego dzielenia się punktami widzenia, opiniami i interpretacjami.

A jeśli chodzi o tworzenie komisji medycznych do nadzorowania medycznej „dezinformacji” udostępnianej przez lekarzy, wiemy już, jak by to zadziałało. Chociaż Thacker nie wspomina o tym, wielu lekarzy było celem różnych rad zawodowych, w tym państwowych rad medycznych, za publiczne sprzeciwianie się środkom związanym z COVID, takim jak nakaz zadawania masek i zastrzyków COVID. Omówiłem to w „Komisje medyczne polują na lekarzy bez mandatów na maskę".

Transformacja systemu opieki zdrowotnej

W swojej książce „Uleczalni: jak nieprawdopodobna grupa radykalnych innowatorów próbuje zmienić nasz system opieki zdrowotnej” Travis Christofferson odpowiada na pytania takie jak: „Co się stało z amerykańską opieką zdrowotną?” i „Jakie są fundamentalne zakłócenia lub zepsucie w systemie?”

Jego książka pod pewnymi względami opiera się na teorii promowanej w książce Michaela Lewisa i późniejszym filmie „Moneyball”. Opisuje, w jaki sposób można wykorzystać statystyki do znacznego ulepszenia wadliwego systemu.

„Moneyball” pokazał, jak w prostej grze w baseball można mieć ogromną nieefektywność, a usuwając ludzkie uprzedzenia i po prostu stosując statystyki w celu znalezienia tego, co jest niedoceniane, można znacznie zwiększyć wydajność zespołu.

Kiedy ja rozmawiał z Christoffersonem w swojej książce podał kilka przykładów, w jaki sposób statystyki i usuwanie ludzkich uprzedzeń można wykorzystać w ten sam sposób do poprawy nieefektywności w systemie medycznym. Na przykład lek na cukrzycę, metformina, ma „ogromne zbiory danych”, co sugeruje, że może być przydatny przeciwko wielu przewlekłym chorobom, w tym rakowi, i jest niezwykle przystępny cenowo.

Powodem, dla którego rzadko przepisuje się go w którymkolwiek z tych innych wskazań, jest fakt, że istnieje motywacja finansowa do czerpania zysków z droższych terapii, nawet jeśli nie działają dobrze. Skupiając się na niedocenianych metodach leczenia i niskokosztowej profilaktyce, można znacznie obniżyć koszty opieki zdrowotnej, jednocześnie poprawiając wyniki leczenia pacjentów.

Inny przykład pochodzi z Geisinger Health w Pensylwanii. Wprowadzając Fresh Food Farmacy dla diabetyków typu 2, firma Geisinger Health była w stanie zredukować swoje roczne nakłady i koszty dla diabetyków typu 2 aż o 80%. Pacjenci ze stanem przedcukrzycowym lub cukrzycą typu 2 otrzymują receptę na świeżą, pełną żywność i otrzymują dwa bezpłatne posiłki dziennie z Farmacy, wraz z intensywną opieką i wsparciem edukacyjnym.

Trzecim przykładem jest Intermountain Health. Oprócz płacenia swoim lekarzom stałej pensji plus premii w oparciu o wyniki zdrowotne pacjentów, oceniają oni również różnice między terapiami, aby zobaczyć, która działa najlepiej.

Na przykład pacjentom zawsze podaje się antybiotyki przed operacją, ale nigdy nie ustalono, kiedy jest optymalny czas podawania leków. Firma Intermountain porównała dokumentację medyczną, znajdując optymalny czas na dwie godziny przed operacją, co zmniejszyło wskaźnik infekcji chirurgicznych o ponad połowę.

Stronniczość zepsuła, a korupcja jest z natury destrukcyjna

To wszystko są przykłady tego, jak możemy skutecznie i wydajnie posuwać do przodu medycynę. Wyciszając debatę i dyskusję oraz ignorując dane i statystyki, które stały się normą w erze COVID, konwencjonalny system opieki zdrowotnej zmierza ku upadkowi.

Wydaje się to szczególnie prawdziwe, gdy weźmie się pod uwagę, że szpitale w ciągu ostatnich dwóch lat całkowicie zniszczyły zaufanie pacjentów, znęcając się i wręcz zabijając pacjentów z COVID-19 najniebezpieczniejszymi dostępnymi metodami leczenia. Zamiast współpracować z rówieśnikami, większość lekarzy ślepo podążała za opartymi na finansach i politycznie stronniczymi protokołami przekazanymi przez panującego „kapłaństwa”, a wyniki były wręcz katastrofalne.

Mówiąc o katastrofie, Kalifornia wprowadziła ustawę8 które pozbawią lekarzy ich licencji medycznych, jeśli będą wyrażać medyczne poglądy, z którymi państwo się nie zgadza, zasadniczo sprowadzając medycynę do usankcjonowanego przez państwo, uniwersalnego przedsięwzięcia. Absolutnie nic dobrego nie może wyniknąć z takiego planu. Omówiłem to w „Bill stara się zamknąć kaganiec lekarzom, którzy mówią prawdę o COVID".

Ta ustawa, AB-2098, została uchwalona w głosowaniu Izby (od 53 do 20), 26 maja 2022 r. i jest obecnie w Senacie.9 Jeśli ta ustawa zostanie uchwalona w Kalifornii, prawdopodobnie zaczniemy widzieć podobne lub identyczne ustawy wprowadzane również w innych stanach.

Jeśli twoje zaufanie do lekarzy już osłabło, wdrożenie takiego prawa z pewnością zbombarduje wszelkie zaufanie, które pozostanie w niepamięci, ponieważ wszystko, co będziesz w stanie uzyskać, bez względu na to, do kogo się udasz, to opinia sponsorowana przez państwo. Co się wtedy stanie? Jak dbamy o nasze zdrowie, jeśli nasi lekarze nie mogą udzielać nam najlepszych porad? To tak radykalne odejście od zdrowego rozsądku i zdrowej praktyki, że trudno sobie nawet wyobrazić, jak będzie wtedy wyglądała medycyna.

Wierzę, że odpowiedź będzie na dobre, opiekuńczy lekarze, aby zaczęli budować równoległe systemy opieki zdrowotnej, takie jak te opisane w książce Christoffersona „Wyleczalne”. Być może będziemy musieli także wziąć na siebie większą odpowiedzialność za znalezienie rozwiązań naszych własnych problemów zdrowotnych. „Przejmij kontrolę nad swoim zdrowiem” to moje motto i slogan odkąd założyłem tę stronę, ale teraz jest ważniejsze niż kiedykolwiek.

W minionych latach jednym z największych zagrożeń, z jakimi zmagał się pacjent, był lekarz, który nie miał odpowiedniej wiedzy na temat żywienia. W przyszłości największym ryzykiem mogą być lekarze, którzy cię okłamują, nawet do tego stopnia, że ​​wyślą cię na mniej lub bardziej pewną śmierć, tylko po to, by pozostać w praktyce. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Ale aby temu zapobiec, musimy stawiać opór i przeciwstawiać się tego rodzaju zdradzieckim spiskom, gdziekolwiek i kiedykolwiek się pojawią.

O autorze

Patrick Wood
Patrick Wood jest wiodącym i krytycznym ekspertem w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, zielonej gospodarki, agendy 21, 2030 i historycznej technokracji. Jest autorem Technocracy Rising: The Trojan Horse of Global Transformation (2015) i współautorem Trilaterals Over Washington, Volumes I i II (1978–1980) wraz z nieżyjącym Antonim C. Suttonem.
Subskrybuj
Powiadamiaj o
gość
4 Komentarze
Starsze
Najnowszy Najczęściej zagłosowano
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

[…] Quelle: naukowiec, a nie nauka, napędza technokrację i transhumanizm […]

[…] Źródła i referencje […]

Elle

Dobry artykuł. Kłamstwa pozostają kłamstwami. Nie zamieniają się w prawdy.

Scjentyzm postrzega wszystkie fakty/dowody/sprzeciwiające się POV jako prezentujące niewygodne prawdy, które nękają ich zepsuty, chciwy system władzy. Ich celem jest wykorzenienie jakiejkolwiek prawdy, która nie zgadza się z agendą zysku i kontroli.

Mam dość ich taktyki. Osobiście chcę się ich pozbyć.