Chiny: ten, kto ma dane, ustanawia zasady

Przegląd technologii MIT
Udostępnij tę historię!
Naukowa dyktatura Jinpinga, znana również jako technokracja, opiera się na „połączenie nadzoru, sztucznej inteligencji i dużych zbiorów danych w celu szczegółowego monitorowania życia i zachowania ludzi ”.  MIT słusznie zauważa, że ​​Chiny dostały te pomysły w połowie 1980, ale nie pokazuje, w jaki sposób. Mianowicie członkowie elitarnej Komisji Trójstronnej zasiali nasiona Technokracji po tym, jak wyprowadzili Chiny z ciemności na globalną scenę ekonomiczną. ⁃ Edytor TN

W 1955 pisarz science fiction Isaac Asimov opublikował krótką historię o eksperymencie z zakresu „demokracji elektronicznej”, w którym pojedynczy obywatel wybrany do reprezentowania całej populacji odpowiedział na pytania wygenerowane przez komputer o nazwie Multivac. Maszyna wzięła te dane i obliczyła wyniki wyborów, które nigdy nie musiały się odbyć. Historia Asimova rozgrywa się w Bloomington w stanie Indiana, ale dziś w Chinach buduje się przybliżenie Multivaca.

W przypadku każdego reżimu autorytarnego „istnieje podstawowy problem dla centrum zorientowania się, co się dzieje na niższych szczeblach iw społeczeństwie”, mówi Deborah Seligsohn, politolog i ekspert Chin z Uniwersytetu Villanova w Filadelfii. Jak skutecznie rządzić krajem, w którym mieszka jedna piąta ludzi na świecie, z coraz bardziej złożoną gospodarką i społeczeństwem, jeśli nie pozwala się na debatę publiczną, aktywizm obywatelski i opinie wyborcze? Jak zebrać wystarczającą ilość informacji, aby faktycznie podjąć decyzję? I w jaki sposób rząd, który nie zaprasza swoich obywateli do uczestnictwa, nadal budzi zaufanie i nagina zachowanie publiczne bez stawiania policji za każdym krokiem?

Hu Jintao, przywódca Chin od 2002 do 2012, próbował rozwiązać te problemy, pozwalając na skromną demokratyczną odwilż, umożliwiając drogę skarg do klasy rządzącej. Jego następca, Xi Jinping, odwrócił ten trend. Zamiast tego jego strategia zrozumienia i reagowania na to, co dzieje się w narodzie o wartości miliarda 1.4, polega na połączeniu nadzoru, sztucznej inteligencji i dużych zbiorów danych w celu szczegółowego monitorowania życia i zachowania ludzi.

Pomaga to, że burzliwe kilka lat w demokracjach na świecie sprawiło, że chińskie elity polityczne czują się coraz bardziej uzasadnione w wykluczaniu wyborców. Wydarzenia takie jak wybory Donalda Trumpa, Brexit, powstanie skrajnie prawicowych partii w Europie oraz panowanie terroru Rodrigo Duterte na Filipinach podkreślają to, co wielu krytyków postrzega jako problemy związane z demokracją, zwłaszcza populizm, niestabilność i niepewne spersonalizowane przywództwo.

Od czasu zostania sekretarzem generalnym Chińskiej Partii Komunistycznej w 2012, Xi opracował szereg ambitnych planów dla kraju, z których wiele opiera się na technologii - w tym cel, aby stać się światowym liderem sztucznej inteligencji przez 2030. Xi wezwał do „suwerenności cybernetycznej” w celu wzmocnienia cenzury i zapewnienia pełnej kontroli nad krajowym Internetem. W maju powiedział na spotkaniu Chińskiej Akademii Nauk, że technologia jest kluczem do osiągnięcia „wielkiego celu zbudowania narodu socjalistycznego i zmodernizowanego”. W styczniu, kiedy przemawiał do narodu w telewizji, półki z książkami po obu stronach zawierał zarówno klasyczne tytuły, jak Das Kapital, jak i kilka nowych dodatków, w tym dwie książki o sztucznej inteligencji: Pedro Domingos Algorytm główny i Bretta Kinga Rozszerzony: Życie na Smart Lane.

„Żaden rząd nie ma bardziej ambitnego i dalekosiężnego planu wykorzystania siły danych w celu zmiany sposobu rządzenia nim niż rząd chiński”, mówi Martin Chorzempa z Peterson Institute for International Economics w Waszyngtonie. Nawet niektórzy zagraniczni obserwatorzy, obserwujący z daleka, mogą mieć pokusę, aby zastanawiać się, czy takie oparte na danych zarządzanie stanowi realną alternatywę dla coraz bardziej dysfunkcjonalnego modelu wyborczego. Jednak nadmierne poleganie na mądrości technologii i danych niesie za sobą własne ryzyko.

Dane zamiast dialogu

Chińscy przywódcy od dawna chcieli wykorzystać nastroje społeczne, nie otwierając drzwi do gorącej debaty i krytyki władz. Przez większość imperialnej i współczesnej historii Chin istniała tradycja niezadowolonych ludzi ze wsi, którzy podróżowali do Pekinu i organizowali małe demonstracje jako publiczni „składający petycje”. Uważano, że jeśli lokalne władze nie zrozumieją ani nie przejmą się ich skargami, cesarz może okazać lepszy osąd.

Pod rządami Hu Jintao niektórzy członkowie Partii Komunistycznej postrzegali ograniczoną otwartość jako możliwy sposób ujawnienia i rozwiązania niektórych rodzajów problemów. Blogi, dziennikarze antykorupcyjni, prawnicy zajmujący się prawami człowieka i krytycy internetowi zwracający uwagę na lokalną korupcję doprowadziły do ​​publicznej debaty pod koniec panowania Hu. Na początku swojej kadencji Xi otrzymywał codzienne informacje o obawach i niepokojach społecznych usuwanych z mediów społecznościowych, według byłego urzędnika amerykańskiego znającego tę sprawę. W ostatnich latach składający petycję przybyli do stolicy, aby zwrócić uwagę na skandale, takie jak nielegalne zajmowanie gruntów przez lokalne władze i skażone mleko w proszku.

Ale policja coraz częściej powstrzymuje składających petycje przed dotarciem do Pekinu. „Teraz pociągi wymagają krajowych dokumentów tożsamości do zakupu biletów, co ułatwia władzom identyfikację potencjalnych„ sprawców problemów ”, takich jak ci, którzy protestowali przeciwko rządowi w przeszłości”, mówi Maya Wang, starszy badacz ds. Praw człowieka w Chinach. „Kilku składających petycję poinformowało nas, że zostali zatrzymani na peronach pociągów”. Blogerzy, aktywiści i prawnicy również są systematycznie uciszani lub uwięzieni, tak jakby dane mogły dostarczyć rządowi tych samych informacji bez żadnych kłopotliwych problemów związanych z wolnością.

Pomysł wykorzystania technologii sieciowej jako narzędzia zarządzania w Chinach sięga co najmniej połowy 1980. Jak wyjaśnia historyk z Harvardu Julian Gewirtz: „Kiedy chiński rząd zobaczył, że technologia informacyjna staje się częścią codziennego życia, zdał sobie sprawę, że będzie miał potężne nowe narzędzie zarówno do gromadzenia informacji, jak i kontrolowania kultury, do uczynienia Chińczyków bardziej„ nowoczesnymi ”i więcej „rządzących” - które były odwiecznymi obsesjami przywództwa ”. Kolejne postępy, w tym postęp w AI i szybsze procesory, zbliżyły tę wizję.

O ile nam wiadomo, w Chinach nie ma jednego głównego projektu łączącego technologię i zarządzanie. Istnieje jednak kilka inicjatyw, które dzielą wspólną strategię gromadzenia danych o ludziach i firmach, aby podejmować decyzje i tworzyć systemy zachęt i kar, aby wpływać na zachowanie. Inicjatywy te obejmują „System kredytu społecznego” 2014 Rady Państwa, ustawę 2016 o cyberbezpieczeństwie, różne eksperymenty na poziomie lokalnym i przedsiębiorstwa prywatne w zakresie „kredytu społecznego”, planów „inteligentnego miasta” oraz oparte na technologii działania policyjne w zachodnim regionie Sinciang . Często obejmują partnerstwa między rządem a chińskimi firmami technologicznymi.

Przeczytaj całą historię tutaj…

Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

1 Komentarz
Starsze
Najnowszy Najczęściej zagłosowano
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze